Ustka zimą
W Święto Trzech Króli postanowiłem wyskoczyć sobie na spacer po Ustce. Lubię to miasteczko, chociaż byłem tam wcześniej trzy razy i za każdym razem tylko na chwilę przejazdem. Tym razem spędziłem tam cały styczniowy dzień. Nie spodziewałem się tłumu turystów, ale też wiedziałem, że nie będę tam sam. Okazało się, że mimo mroźnej pogody trochę ludzi do Ustki się zjechało. Do tego stopnia, że w porze obiadowej, czy późnym popołudniem w niektórych lokalach trzeba było trochę poczekać na wolny stolik. A pogoda, mimo lekkiego mrozu, była bardzo przyjemna na spacer. Do Ustki dotarłem ok. 9 rano porannym pociągiem z przesiadką w Słupsku. Dojazd koleją jest bardzo prosty - ze Słupska pociagi jeżdżą tu praktycznie co godzinę. Najpierw sprawy ważne, czyli śniadanie, a potem zwiedzanie. Pierwszym celem były Bunkry Blüchera, czyli muzeum (lub też park historii) w miejscu, w którym w latach 30. XX wieku hitlerowskie Niemcy budowały Twierdzę Stolpmünde (niemiecka nazwa Ustki). Normalny bilet wst...